Podczas jednej z sesji Rady Miasta Żagań miało dojść do złamania standardów demokratycznych. Z pojawiających się doniesień wynika, że na radnego Piotra Węglika wywierano presję, by ukryć jego pomyłkę w głosowaniu, a kluczowe fakty próbowano wymazać z oficjalnej dokumentacji obrad. Sprawa może trafić do odpowiednich organów.
Pomyłka i natychmiastowa reakcja
Zgodnie z doniesieniami, radny Piotr Węglik podczas jednego z jawnych głosowań omyłkowo nacisnął niewłaściwy przycisk w systemie eSesja. Radny miał niezwłocznie zasygnalizować przewodniczącemu rady, że oddał głos niezgodnie ze swoją wolą. Choć sama pomyłka techniczna nie jest naruszeniem prawa, to kluczowe wątpliwości budzi reakcja otoczenia oraz dalszy sposób dokumentowania tego faktu. Ustawa o samorządzie gminnym nakłada bowiem obowiązek rzetelnego, imiennego utrwalania wyników każdego publicznego głosowania.
Zarzuty o zastraszanie i wywieranie presji
Wokół sprawy narasta poważny konflikt o charakterze prawnym. Drugi z radnych, Jakub Witek, miał rzekomo zastraszać Piotra Węglika. Celem tych działań miało być zmuszenie radnego do niepodpisywania oficjalnego oświadczenia, które potwierdzałoby pomyłkę w trakcie głosowania.
Jeśli zarzuty o stosowaniu bezprawnych nacisków się potwierdzą, sprawa przestanie być wyłącznie wewnętrznym sporem politycznym. Zgodnie z art. 191 § 1 Kodeksu karnego, zmuszanie innej osoby do określonego działania lub zaniechania przy użyciu groźby bezprawnej jest przestępstwem zagrożonym karą do 3 lat pozbawienia wolności.
Kluczowe dowody na nagraniach
Najpoważniejsze pytania dotyczą jednak prób ingerencji w oficjalne dokumenty. Pojawiły się informacje, jakoby wydano polecenie, aby fakt pomyłki radnego został całkowicie pominięty w protokole z posiedzenia.
Działalność samorządu jest całkowicie jawna. Zgodnie z przepisami, obradom towarzyszy rejestracja obrazu i dźwięku, a materiał wideo trafia do Biuletynu Informacji Publicznej (BIP). Weryfikacja zarzutów będzie więc możliwa poprzez bezpośrednie zderzenie oficjalnego protokołu z cyfrowym zapisem wideo z sesji. Nagranie pokaże, czy i kiedy radny zgłosił błąd, jak zareagował przewodniczący oraz czy treść dokumentu końcowego odzwierciedla faktyczny przebieg wydarzeń. Jeśli potwierdzi się celowe fałszowanie obrazu sesji, sprawą będą musiały zająć się organy ścigania.

